Wszyscy rodzice świata, usiłują nakłonić dzieci do współdziałania i przekazać im normy zachowań akceptowane w danym domu i społeczeństwie, najczęściej za pomocą, takich metod jak: nakazy, rozkazy, manipulacje, krzyki, kary, „prawienie kazań”, straszenie, przekupywanie, dawanie za przykład innych itd.

Nieustanna „wojna” z dziećmi, aby zrobiły to, czego od nich oczekujemy lub nie robiły tego, czego nie akceptujemy, w dużej mierze wynika z niezrozumienia, że mamy do czynienia z niezgodnością potrzeb. To nam, dorosłym, przeszkadza brudna podłoga, bałagan, hałas, nieumyte zęby, nadmierne oglądanie telewizji..., a dziecku wcale. To jest nasz problem i dlatego to my musimy nakłonić dziecko, żeby chciało z nami współpracować.

Wychowanie nie odbywa się w specjalnie na ten cel wyznaczonym czasie, ale w codzienności — przez każdy gest, zachowanie, słowo.

Co może pomóc w zachęcaniu dziecka do współpracy?

A. Opisz, co widzisz, lub przedstaw problem — bez wskazywania winnego. Forma „ty” wywołuje poczucie winy i zachęca do reagowania bronieniem się, czyli: nie mogę przygotować obiadu, kiedy zlew jest pełen naczyń do mycia, zamiast: znów nie pozmywałaś naczyń.

B. Udziel informacji (jak najkrócej) czyli: kanapa nie jest do skakania - możesz to robić na podłodze, zamiast: natychmiast przestań skakać po kanapie.

C. Wyraź to jednym słowem lub gestem. Reakcja na pojedyncze słowo jest inna niż na „kazanie”, czyli: pies, szklanki, światło, zamiast: znów udajesz, że nie słyszysz, jak pies domaga się wyprowadzenia; trzeba zawsze po sobie sprzątać - te szklanki to chyba zarosną pleśnią; ciekawe, kto będzie płacił rachunek za światło - jak zwykle zostawiasz w łazience zapalone.

D. Opisz, co czujesz — nie wypowiadaj się na temat charakteru dziecka, czyli: nie lubię, gdy odzywasz się niegrzecznie do siostry, zamiast: przestań tak mówić, jesteś ordynarny.

E. Napisz liścik

  • słowo pisane nie podnosi głosu,
  • można pisać „w imieniu” rzeczy, np.: lubię być sucha (na desce sedesowej), im bardziej humorystycznie, tym lepiej, np. „usycham z tęsknoty za dotykiem Twoich dłoni - Twoje mydło” (liścik umieszczony przy mydelniczce zamiast ciągłego zwracania uwagi, aby dziecko myło ręce), dodaj coś miłego, np.: kocham Cię lub życzę Ci miłego dnia.

Uwaga: liścik nie spełni swego zadania, a wręcz może zirytować, jeśli będzie jedynie zbiorem poleceń, np. „po przyjściu ze szkoły zrób zakupy, wyprowadź psa i weź się za lekcje. Tylko niczego nie zapomnij!"

Jednym z błędów popełnianych przez rodziców w kontaktach z dzieckiem jest niejasne, nieprecyzyjne formułowanie tego, czego faktycznie oczekujemy. Gdy dziecko słyszy „szykuj się do spania” to pewnie wtedy jakoś tam się szykuje (według własnego planu: jeszcze się bawi, jeszcze ogląda telewizję, czyta — szykuje się do spania). „Sprzątaj” — przekłada zabawki z jednej gromady na drugą — sprząta. Prawidłowy komunikat, taki jaki dziecko jest w stanie usłyszeć i zrozumieć, powinien brzmieć: „zależy mi, żebyś o 19:00 był w łóżku. Oczekuję od ciebie, że o 18:30 będziesz w łazience, wymyjesz się i przebierzesz w piżamę. Wolisz żebym ci przypomniała 5 minut wcześniej czy nastawić ci zegarek?”. „Zależy mi, aby książki leżały na półce, a klocki w pudełku.”

„Potrzebuję 10 minut ciszy. Wolisz cicho rysować w domu czy pójdziesz na podwórko?” Słowa, które bardzo służą formułowaniu tego typu komunikatów, to: OCZEKUJĘ OD CIEBIE, ZALEŻY MI, POTRZEBUJĘ.

Kilka przykładów niekorzystnych metod postępowania:

- Groźba — jeśli zrobisz to jeszcze raz, to... Stanowi swoiste wyzwanie dla dziecka, które będzie starało się przekroczyć zakaz, aby obronić swoją niezależność.

- Przekupstwo — jeśli zrobisz to (lub nie zrobisz czegoś), to... obietnica odpowiedniej nagrody. Jest to działanie niemoralne — tak bowiem traktowane nagrody są zwykłą łapówką. Wcale nie należy dziwić się dziecku, że z czasem będzie się ono targowało, szantażowało, żądało coraz większych korzyści za „grzeczne” zachowanie.

- Obietnice — dzieciom nie należy składać obietnic ani wymagać tego od nich. Jeśli rodzice muszą składać obietnice, to niejako przyznają, że ich słowom „bez obietnicy” nie można ufać. Wymuszanie zaś obietnic na dzieciach (np. że w przyszłości będą grzeczne) przypomina realizowanie czeku w banku, w którym nie mamy konta — dziecko na ten moment składa obietnicę, bo żądają tego rodzice, ale nie płynie ona z potrzeby serca.

- Krytyka, sarkazm – takie uwagi są atakiem, który budzi potrzebę kontrataku, i że ich komentarze uniemożliwiają porozumienie.

Z zachęcaniem dziecka do współpracy ściśle wiąże się sprawa odpowiedzialności, której od dzieci oczekujemy. Zbyt rzadko chyba w rodzinie rozważamy problem odpowiedzialności w kontekście s y s t e m u  w a r t o ś c i. Wartości nie można przekazywać wydając polecenia „zrób to” albo „nie rób tamtego”. Są one przez dziecko przyswajane i stają się jego własnością tylko przez identyfikację z osobami, które kocha i szanuje, i dlatego stara się je naśladować. To, co mówicie do dziecka, czego go uczycie, samo w sobie nie czyni na nim jeszcze żadnego wrażenia. Wszystko, co sami czynicie, odzwierciedla się w dziecku. Zachęcanie dziecka do współpracy wiąże się z problemem stawiania dziecku OGRANICZEŃ.

Najczęściej, gdy chcemy ograniczyć niepożądane zachowanie dziecka (zmienić je na akceptowane przez nas), popełniamy kilka zasadniczych błędów:

- zwracamy dziecku uwagę w trakcie sprzeczki, w złości,

- restrykcje, które chcemy narzucić, często są chaotyczne, nieadekwatne, nierzadko obraźliwe,

- zapominamy, że dziecko nie jest w stanie w tym momencie słuchać (targają nim silne uczucia),

- stosujemy słowa, które raczej wzmacniają jego opór, niż skłaniają do porozumienia.

W takiej „rozmowie” obie strony prawie nie słuchają siebie nawzajem. Nie jest to też naprawdę rozmowa, ale dwa monologi — jeden składa się z krytyki i poleceń, drugi z zaprzeczeń, buntu lub próśb. Chcąc zdyscyplinować dziecko, należy uwzględnić jego uczucia — również zrozumieć i zaakceptować niechęć do ograniczeń (raczej trudno spodziewać się, aby bardzo cieszyły go zakazy).

Aby dzieci cię słuchały i aby do ciebie mówiły, warto pamiętać o kilku zasadach:

- mów, jakie odczucia wywołują w tobie zachowania drugiej osoby. Zaczynaj wypowiedź od informacji o swoich uczuciach, np. „Złoszczę się...”, „Denerwuje mnie…”,

- mów o konkretnych zachowaniach drugiej osoby, a nie o tym, jaka ona jest, np. „Złoszczę się, kiedy nie wyrzucasz papierków do kosza na śmieci.” zamiast „Jesteś bałaganiarzem.”,

- nie oceniaj i nie dawaj rad,

- unikaj uogólnień typu: „zawsze”, „każdy”, „wszyscy”,

- mów tylko o sprawach, na które rozmówca ma wpływ,

- mów stanowczo, ale łagodnie, w trybie oznajmującym, a nie rozkazującym,

- nigdy nie trać cierpliwości – to ostatni klucz, który otwiera drzwi.

 

Zadanie domowe: Zapisz, które pomysły dotyczące zachęcania dziecka do współpracy udało ci się zrealizować.

 

Opracowanie

Anna Pawłoś - psycholog

Aneta Jurczuk - pedagog