ZACHĘCANIE DO SAMODZIELNOŚCI
Kochać dziecko to pomóc mu żyć samodzielnie.
Dziecko dorastając tak czy inaczej staje się coraz bardziej od nas niezależne. Samodzielność tę można rozwijać lub, przeciwnie, tłumić.
Są dwa rodzaje samodzielności:
- samodzielność, którą można określić mianem „funkcjonalnej",
- samodzielność polegająca na umiejętności podejmowania decyzji.
Obie równie ważne i mogące być doświadczeniem dziecka od jego najmłodszych lat — o ile rodzice zechcą podjąć pewne ryzyko. Może być ono tylko takie, że dziecko poproszone o nakrycie do stołu (samodzielność funkcjonalna) stłucze talerz z serwisu, bądź znacznie trudniejsze do przyjęcia dla rodziców, że dziecko podejmie niewłaściwą decyzję (np. dotyczącą wyboru przyjaciela i przeżyje zawód, rozczarowanie).
Rodzicu, zastanów się:
a) Co robisz za dziecko, choć wiesz, że nie powinieneś,
b) Co robisz za dziecko, bo twoja wewnętrzna motywacja „podpowiada” ci, że:
— to jest dla niego za trudne,
— jeszcze się w życiu napracuje,
— nie możesz się nim wysługiwać,
— sam zrobisz to szybciej (lepiej),
c) Co robisz za dziecko, bo twoja wewnętrzna motywacja „podpowiada” ci, że nie jesteś w porządku (czujesz się winny);
d) Co robisz za dziecko, bo pewne jego zdania cię paraliżują, np. „mamo, ale ja się wstydzę, boję się, nie umiem, nie dam sobie rady" itd.
Metody pomocne w zachęcaniu dziecka do samodzielności:
- Pozwól dziecku dokonać wyboru, np. zamiast: „w tej chwili weź się za sprzątanie", powiedz:„potrzebuję pomocy w sprzątaniu. Wolisz odkurzać czy zmywać podłogę". Nawet najmniejszy wybór stanowi dla dziecka możliwość rozszerzenia kontroli nad swym życiem, pozwala ćwiczyć się w wypowiadaniu własnych sądów i podejmowaniu decyzji.
- Okaż szacunek dla dziecięcych zmagań, np. zamiast: „ojej, jak niestarannie zrobiłeś ten rysunek, wszystko tu pomazane. Zrób to jeszcze raz, to przecież łatwe". Powiedz: „malowanie farbami może być trudne. Często coś się rozmazuje. Czasami pomaga, gdy się otrzepuje mocno pędzel z wody". Przekonując dziecko, że coś jest łatwe, wcale mu nie pomagamy.
- Nie zadawaj zbyt wielu pytań, np. zamiast „przepytywać": „Jak dziś było w szkole? Co mówiłeś na polskim? Z kim bawiłeś się na przerwie?", powiedz: „Dobrze, że jesteś". Gdy „nacieramy" na dziecko tysiącem pytań, czuje się ono atakowane lub onieśmielone. Im bardziej chcemy dowiedzieć się, co było w szkole, na podwórku, tym bardziej udaje niemowę lub zbywa nas lakonicznym „nic", „dobrze". Przesadna ciekawość może też być zrozumiana jako brak zaufania do niego lub podejrzliwość.
- Nie spiesz się z dawaniem odpowiedzi, np. zamiast natychmiastowej odpowiedzi na pytanie dziecka typu: „Dlaczego ptaki mają piórka?", „W co mam się ubrać do Kasi na urodziny?", spróbuj odwrócić pytanie: „A ty co o tym myślisz?", „A co miałabyś ochotę włożyć?". Bardzo często dziecko, mimo że zadaje pytanie, ma już swoją odpowiedź i dorosły ma mu jedynie pomóc w ocenie trafności, słuszności jego przemyśleń. Natychmiastowa, wyczerpująca odpowiedź dorosłego uniemożliwia dziecku samodzielne szukanie odpowiedzi, dochodzenie do prawdy.
- Zachęć dziecko do korzystania z cudzych doświadczeń. Zamiast natychmiastowej odpowiedzi (rady) na problem czy pytanie dziecka, pokaż mu, że inni ludzie mogą mu także służyć swą wiedzą i doświadczeniem. Często takie zewnętrzne źródła informacji (wiedzy) mają dla dziecka większą wagę niż długie wywody rodziców.
- Nie odbieraj nadziei, np. wyznania „będę lekarzem" nie torpeduj kontrargumentami w rodzaju „na medycynę bardzo trudno się dostać. No i trzeba tam solidnie pracować, a ciebie często trzeba gonić do nauki. Z biologii masz ledwie trójkę". Powiedz lepiej: „Masz ochotę leczyć ludzi? Opowiedz mi o tym".Wielokrotnie staramy się dziecko ochronić przed rozczarowaniem, niepowodzeniem, bądź też staramy się przygotować je psychicznie na możliwość porażki. Zamiast tego pozwólmy im na własne poszukiwania, projekty i plany, które mają to do siebie, że czasem się realizują, a czasem nie.
Opracowanie
Anna Pawłoś - psycholog
Aneta Jurczuk - pedagog