- Szczegóły
TRZY GŁÓWNE ELEMENTY DECYDUJĄCE O ZAMIŁOWANIU DO NAUKI
1. Kompetencje
Wszyscy lubią robić to, co sprawia, że czujemy się kompetentni – dzieci również! Im dzieci czują się bardziej kompetentne, tym bardziej interesują się pracą w szkole i intensywniej się uczą. Dzieci najczęściej doświadczają satysfakcji podczas pracy szkolnej, kiedy mają jasno określone cele, otrzymują natychmiastową, precyzyjną informację zwrotną od opiekuna i pracują ciężko na poziomie swoich umiejętności lub odrobinę powyżej tego poziomu. Wniosek: zadania nie mogą być zbyt łatwe, ani zbyt trudne.
Aby być pilnymi uczniami, dzieci nie tylko muszą wiedzieć, że są kompetentne, ale i wierzyć, że staną się bardziej kompetentne, gdy spróbują czegoś nowego. Jak pomóc dziecku uwierzyć, że może odnieść sukces w szkole:
- zapewnij mu pozytywne informacje zwrotne – czyli pochwal je za osiągnięcia,
- wyraźnie komunikuj dziecku, że w nie wierzysz (“wiem, że to potrafisz”),
- przyznaj, że praca jest trudna (unikaj stwierdzeń typu: “nie umiesz tego zrobić? Przecież to takie proste!”),
- pokazuj pozytywne przykłady (“ja też miałam trudności z matematyki, ale moja wytrwałość i upór w nauce się opłacił – zrozumiałam działania na ułamkach),
- łącz krytykę z pochwałami (“nie masz problemów z ortografią, ale czasem źle stawiasz przecinki”),
- wystrzegaj się podawania za przykład rodzeństwa lub kolegów – dopasowuj swoje oczekiwania do każdego dziecka z osobna.
2. Samodzielność – swoboda wyboru i odpowiedzialność
Samodzielność pozwala dziecku odczuć dumę z własnych osiągnięć. Jeśli kontrolujesz swoje dziecko lub za bardzo mu pomagasz, może być ci wdzięczne lub czuć ulgę, że nie poniosło porażki, ale też nie może przypisać sukcesu wyłącznie sobie. Przekazanie kontroli dziecku pobudza motywację do nauki.
Samodzielność dziecka nie oznacza jednak zgadzania się na wszystkie jego zachcianki. Dzieci powinny znać jasne, dobrze zdefiniowane zasady i wiedzieć, jakie są konsekwencje ich łamania (tzw. “wybór w pewnych granicach”). Kiedy wprowadzamy nowe ograniczenia, wyjaśniamy, dlaczego to robimy. Zasady należy przedyskutować z dzieckiem. Można je spisać w formie umowy, którą oboje podpiszecie. W umowie zawrzyj także własne obowiązki. Konsekwencje powinny wypływać ze złamanej zasady. Jeśli twoje dziecko nie nadąża z odrabianiem lekcji, zażądaj od niego, by następnego dnia zasiadło do nich wcześniej, ale nie zabieraj mu deseru ani nie każ mu siedzieć dłużej wieczorem.
Pozwól dziecku wybrać styl pracy – np. czytanie na podłodze.
Gdy dziecko pracuje już na własną rękę, zachowaj pewien dystans. Nie wywieraj presji, zerkając mu przez ramię, gdy pracuje lub stale pytając, jak mu idzie.
Nie wykorzystuj poczucia winy lub obowiązku – “co miesiąc odkładamy pieniądze na twoje korepetycje, a ty nie wkładasz najmniejszego wysiłku w naukę”.
3. Więź opiekuńcza
Rodzicielskie wsparcie przyczynia się do wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa dziecka” co z kolei korzystnie odbija się na zdolnościach dziecka i jego chęci bycia ciekawskim badaczem otaczającego świata.
Jeśli wasze relacje opierają się na wzajemnym szacunku, dziecko będzie przyswajało twoje wartości, włącznie z przekonaniem, że ciężka praca i dobre wyniki są bardzo ważne. Będzie chciało spełnić twoje oczekiwania – nie dlatego, że obawia się kary, ale dlatego, że potraktuje je jako własne.
Na bliską więź pomiędzy rodzicami a dzieckiem składają się trzy elementy:
- akceptacja – dziecko wie, że kochasz je bezwarunkowo,
- bliskość – wykazujesz zainteresowanie sprawami dziecka i angażujesz się w jego życie, reagujesz na jego potrzeby,
- wsparcie – szanujesz dziecko za to, kim jest i wspierasz je w dążeniu do samodzielności.
Czyli:
- niezależnie od sytuacji pokaż, że ci zależy na dziecku,
- interesuj się codziennym życiem dziecka,
- wspólnie spędzajcie czas,
- spraw, żeby dziecko czuło się rozumiane,
- szanuj dziecko, za to, kim jest,
- przekazuj dziecku własne wartości – mów o nich w sposób bezpośredni i żyj zgodnie z nimi.
Z zasobów Internetu
- Szczegóły
Szkodliwe wpływy telewizji w okresie rozwojowym:
- zaburzenia komunikacji, gdyż dialog z ekranem jest zawsze jednostronny,
- upośledzenie prawidłowej mowy u najmłodszych dzieci, szczególnie tych, którym pozwala się oglądać wiele filmów wideo (bohaterowie filmów często porozumiewają się swoistą niby - mową, którą przyjmują dzieci),
- brak umiejętności przyjmowania oceny rówieśników („telewizor, czy komputer” nie oceniają),
- brak umiejętności postrzegania przez dzieci rówieśników jako atrakcyjnych partnerów (towarzyszy zabaw i rozmów), nawiązywanie jedynie krótkotrwałych i powierzchownych kontaktów, całkowitej odmowy kontaktu, szczególnie gdy wymaga on pewnego wysiłku (w kontakcie z telewizją taki wysiłek nie jest konieczny, telewizor jest zawsze dostępny),
- zniekształcenie wyobraźni i aktywności twórczej - nie jest ona potrzebna do odbioru programów telewizyjnych mających formę nadającą się do „bezpośredniego przyswojenia” (czytając słowo pisane musimy dokonywać aktów twórczych wyobraźnią),
- zaburzenia postrzegania perspektywy, wykształcenie postrzegania fotograficznego i dwuwymiarowego rzeczywistości, oglądanej na ekranie – dzieci mają problemy z oceną odległości, co prowadzi do wypadków,
- kształcenie podatności na sugestię i bezkrytyczność,
- wytwarzanie sztucznych potrzeb (reklamy telewizyjne),
- wady postawy, gorsza kondycja, mniejsza odporność, większa skłonność do zachorowań, a także otyłość,
- gorzej wykształcona umiejętność czytania (mniej czasu na ćwiczenia i naukę), kłopoty z ortografią („opatrzenie się” z trudnymi ortograficznie słowami podczas czytania tekstów pomaga w przyswajaniu ich pisowni),
- wzrost agresywnego zachowania dzieci i młodzieży ma związek z przemocą i brutalizacją życia prezentowaną w mediach non stop. Telewizja upowszechnia wśród najmłodszych antyspołeczne wzorce zachowania, uczy egoizmu, bierności i konsumpcyjnego stosunku do życia,
- częste oglądanie telewizji powoduje nadpobudliwość i trudności z koncentracją (b. szybki potok obrazów – często kilka obrazów w jednej sekundzie osłabia panowanie nad sobą i cierpliwość (osoby takie często irytują się, kiedy trzeba na coś zaczekać, ktoś się spóźnia etc.) - bombardowane dźwiękiem i szybko zmieniającym się obrazem mózgi nie są w stanie nadążyć za akcją z linearnym myśleniem. „Telewizyjne” dzieci na lekcjach stają się bierne lub nudzą się i nie potrafią się skoncentrować, wydaje się jakby oczekiwały od nauczyciela używania w czasie lekcji zaawansowanych technicznie efektów specjalnych wykorzystywanych w filmach i wartkiej akcji. W rezultacie osiągają gorsze wyniki w nauce, niż ich rówieśnicy spędzający przed telewizorem niewiele czasu,
- nieumiejętność przewidywania konsekwencji - w telewizji ważne jest tu i teraz,
- postawa życiowa: potrzeba ciągłej zewnętrznej stymulacji i rozrywki, szybkie popadanie w nudę, oczekiwanie gratyfikacji bez wysiłku,
- niezadowolenie z własnego wyglądu prowadzące do zaburzeń w jedzeniu lub depresji (nierealistyczne, a często niezdrowe – osiągane poprzez anoreksję lub sterydy - standardy urody lansowane przez media),
- zanik wrażliwości, znieczulenie na cudzy ból i krzywdę w realnym życiu,
- u chłopców skłonność do postawy macho, agresji i pogardy dla kobiet, u dziewcząt cynizm, apatia lub agresja, przyzwolenie na bycie traktowaną, jako obiekt fizycznego pożądania,
- krótkowzroczność (patrzenie na dwuwymiarowa płaszczyznę ekranu jest szczególnie niekorzystne dla małych dzieci, których oko jest przystosowane do widzenia trójwymiarowego).
KILKA RAD DLA RODZICÓW I OPIEKUNÓW:
1. Ogranicz oglądanie telewizji. Przede wszystkim to rodzice powinni zawsze i w ostateczności decydować ile czasu dziecko spędza przed telewizorem, jakie programy ogląda i o jakiej porze. Dla małych dzieci 3-4 letnich dzienna wystarczająca dawka telewizji mieści się w granicach 30 minut, dla 5-6 latków 40-50 minut (z przerwami). Najmłodsi widzowie powinni zaczynać przygodę z telewizją od prostych programów. Ze względu na to, że małe dzieci potrafią skupić uwagę tylko na jednym szczególe, filmy te powinny mieć ograniczoną ilość bodźców, czyli proste tło, mało kolorów, nieskomplikowaną fabułę z jednym tematem przewodnim.
2. Przestrzegaj ograniczeń. Po wyczerpaniu „limitu” wyłączaj telewizor/komputer. Zasadę można złamać tylko w wyjątkowych wypadkach, np. gdy dziecko jest chore lub w telewizji jest coś wartościowego, czym jest ono szczególnie zainteresowane. Trzeba jednak wtedy poinformować dziecko, że robimy to wyjątkowo.
3. Wybieraj pory oglądania telewizji. Wystrzegaj się włączania telewizora podczas posiłków, w czasie, gdy dziecko jest zajęte, w czasie rodzinnych spotkań i uroczystości, przed pójściem spać. Badania pokazują, że im więcej dzieci oglądają telewizji wieczorem, tym trudniej im zasnąć i tym bardziej ich sen jest nieregularny.
4. Oglądajcie wspólnie. Można wtedy wymienić uwagi na temat, co dzieje się na ekranie, korygować błędne poglądy i skojarzenia, wskazywać na pozytywne wartości.
5. Uczyń oglądanie telewizji aktywnym zajęciem. Odwołuj się do pozytywnych postaci z ekranu, naśladuj zabawy podobne do tych z dziecięcych programów, powtarzaj piosenki.
6. Nie używaj telewizji jako "opiekunki" do dziecka. Pozwalaj dziecku na oglądanie tylko w sytuacjach, gdy jest to absolutnie konieczne, nie uważaj telewizji za sposób na ukojenie, pocieszenie czy formę reagowania na potrzeby dziecka.
7. Nie używaj telewizji jako formy przekupstwa, nagrody lub kary. Kojarzenie telewizji z dobrym zachowaniem wyrabia pogląd, że i ona sama musi być dobra, skoro tylko grzeczne dzieci mogą ją oglądać. Używanie jej jako pokusy ("Jak przestaniesz płakać to pozwolę ci oglądać") powoduje, że obiecywany program staje się atrakcyjniejszy.
8. Dawaj dobry przykład: stań się wzorem odpowiedzialnego oglądania telewizji. Z wyjątkiem ulubionych programów odłóż oglądanie na czas, kiedy dzieci już spokojnie śpią. Pamiętaj o zasadzie, że dzieci z całego świata mają dwie cechy wspólne: zamykają uszy na rady, a otwierają oczy na przykład.
9. Oglądajcie wybiórczo. Zanim pozwolimy dziecku na oglądanie postarajmy się sami wcześniej zobaczyć pogram, obiektywnie ocenić, czy jest odpowiedni, poszukajmy audycji ciekawych, wartościowych, bez przemocy i agresywności, wykluczmy oglądanie "hurtem".
10. Osłabiaj negatywne skutki. Odwracaj uwagę rodziny od telewizji innymi zajęciami, np. praca w ogródku, wspólny spacer, robótki ręczne; dyskutuj nie tylko o dobrych, ale i złych stronach oglądanych programów. Jeżeli dziecko przypadkowo zobaczy lub usłyszy (co jest nieuniknione) coś budzącego przerażenie, nie unikaj rozmowy o przemocy. Staraj się tylko dostosować wyjaśnienia do wieku dziecka i łagodzić strach.
- Szczegóły
ZACHĘCANIE DO SAMODZIELNOŚCI
Kochać dziecko to pomóc mu żyć samodzielnie.
Dziecko dorastając tak czy inaczej staje się coraz bardziej od nas niezależne. Samodzielność tę można rozwijać lub, przeciwnie, tłumić.
Są dwa rodzaje samodzielności:
- samodzielność, którą można określić mianem „funkcjonalnej",
- samodzielność polegająca na umiejętności podejmowania decyzji.
Obie równie ważne i mogące być doświadczeniem dziecka od jego najmłodszych lat — o ile rodzice zechcą podjąć pewne ryzyko. Może być ono tylko takie, że dziecko poproszone o nakrycie do stołu (samodzielność funkcjonalna) stłucze talerz z serwisu, bądź znacznie trudniejsze do przyjęcia dla rodziców, że dziecko podejmie niewłaściwą decyzję (np. dotyczącą wyboru przyjaciela i przeżyje zawód, rozczarowanie).
Rodzicu, zastanów się:
a) Co robisz za dziecko, choć wiesz, że nie powinieneś,
b) Co robisz za dziecko, bo twoja wewnętrzna motywacja „podpowiada” ci, że:
— to jest dla niego za trudne,
— jeszcze się w życiu napracuje,
— nie możesz się nim wysługiwać,
— sam zrobisz to szybciej (lepiej),
c) Co robisz za dziecko, bo twoja wewnętrzna motywacja „podpowiada” ci, że nie jesteś w porządku (czujesz się winny);
d) Co robisz za dziecko, bo pewne jego zdania cię paraliżują, np. „mamo, ale ja się wstydzę, boję się, nie umiem, nie dam sobie rady" itd.
Metody pomocne w zachęcaniu dziecka do samodzielności:
- Pozwól dziecku dokonać wyboru, np. zamiast: „w tej chwili weź się za sprzątanie", powiedz:„potrzebuję pomocy w sprzątaniu. Wolisz odkurzać czy zmywać podłogę". Nawet najmniejszy wybór stanowi dla dziecka możliwość rozszerzenia kontroli nad swym życiem, pozwala ćwiczyć się w wypowiadaniu własnych sądów i podejmowaniu decyzji.
- Okaż szacunek dla dziecięcych zmagań, np. zamiast: „ojej, jak niestarannie zrobiłeś ten rysunek, wszystko tu pomazane. Zrób to jeszcze raz, to przecież łatwe". Powiedz: „malowanie farbami może być trudne. Często coś się rozmazuje. Czasami pomaga, gdy się otrzepuje mocno pędzel z wody". Przekonując dziecko, że coś jest łatwe, wcale mu nie pomagamy.
- Nie zadawaj zbyt wielu pytań, np. zamiast „przepytywać": „Jak dziś było w szkole? Co mówiłeś na polskim? Z kim bawiłeś się na przerwie?", powiedz: „Dobrze, że jesteś". Gdy „nacieramy" na dziecko tysiącem pytań, czuje się ono atakowane lub onieśmielone. Im bardziej chcemy dowiedzieć się, co było w szkole, na podwórku, tym bardziej udaje niemowę lub zbywa nas lakonicznym „nic", „dobrze". Przesadna ciekawość może też być zrozumiana jako brak zaufania do niego lub podejrzliwość.
- Nie spiesz się z dawaniem odpowiedzi, np. zamiast natychmiastowej odpowiedzi na pytanie dziecka typu: „Dlaczego ptaki mają piórka?", „W co mam się ubrać do Kasi na urodziny?", spróbuj odwrócić pytanie: „A ty co o tym myślisz?", „A co miałabyś ochotę włożyć?". Bardzo często dziecko, mimo że zadaje pytanie, ma już swoją odpowiedź i dorosły ma mu jedynie pomóc w ocenie trafności, słuszności jego przemyśleń. Natychmiastowa, wyczerpująca odpowiedź dorosłego uniemożliwia dziecku samodzielne szukanie odpowiedzi, dochodzenie do prawdy.
- Zachęć dziecko do korzystania z cudzych doświadczeń. Zamiast natychmiastowej odpowiedzi (rady) na problem czy pytanie dziecka, pokaż mu, że inni ludzie mogą mu także służyć swą wiedzą i doświadczeniem. Często takie zewnętrzne źródła informacji (wiedzy) mają dla dziecka większą wagę niż długie wywody rodziców.
- Nie odbieraj nadziei, np. wyznania „będę lekarzem" nie torpeduj kontrargumentami w rodzaju „na medycynę bardzo trudno się dostać. No i trzeba tam solidnie pracować, a ciebie często trzeba gonić do nauki. Z biologii masz ledwie trójkę". Powiedz lepiej: „Masz ochotę leczyć ludzi? Opowiedz mi o tym".Wielokrotnie staramy się dziecko ochronić przed rozczarowaniem, niepowodzeniem, bądź też staramy się przygotować je psychicznie na możliwość porażki. Zamiast tego pozwólmy im na własne poszukiwania, projekty i plany, które mają to do siebie, że czasem się realizują, a czasem nie.
Opracowanie
Anna Pawłoś - psycholog
Aneta Jurczuk - pedagog
- Szczegóły
Wszyscy rodzice świata, usiłują nakłonić dzieci do współdziałania i przekazać im normy zachowań akceptowane w danym domu i społeczeństwie, najczęściej za pomocą, takich metod jak: nakazy, rozkazy, manipulacje, krzyki, kary, „prawienie kazań”, straszenie, przekupywanie, dawanie za przykład innych itd.
Nieustanna „wojna” z dziećmi, aby zrobiły to, czego od nich oczekujemy lub nie robiły tego, czego nie akceptujemy, w dużej mierze wynika z niezrozumienia, że mamy do czynienia z niezgodnością potrzeb. To nam, dorosłym, przeszkadza brudna podłoga, bałagan, hałas, nieumyte zęby, nadmierne oglądanie telewizji..., a dziecku wcale. To jest nasz problem i dlatego to my musimy nakłonić dziecko, żeby chciało z nami współpracować.
Wychowanie nie odbywa się w specjalnie na ten cel wyznaczonym czasie, ale w codzienności — przez każdy gest, zachowanie, słowo.
Co może pomóc w zachęcaniu dziecka do współpracy?
A. Opisz, co widzisz, lub przedstaw problem — bez wskazywania winnego. Forma „ty” wywołuje poczucie winy i zachęca do reagowania bronieniem się, czyli: nie mogę przygotować obiadu, kiedy zlew jest pełen naczyń do mycia, zamiast: znów nie pozmywałaś naczyń.
B. Udziel informacji (jak najkrócej) czyli: kanapa nie jest do skakania - możesz to robić na podłodze, zamiast: natychmiast przestań skakać po kanapie.
C. Wyraź to jednym słowem lub gestem. Reakcja na pojedyncze słowo jest inna niż na „kazanie”, czyli: pies, szklanki, światło, zamiast: znów udajesz, że nie słyszysz, jak pies domaga się wyprowadzenia; trzeba zawsze po sobie sprzątać - te szklanki to chyba zarosną pleśnią; ciekawe, kto będzie płacił rachunek za światło - jak zwykle zostawiasz w łazience zapalone.
D. Opisz, co czujesz — nie wypowiadaj się na temat charakteru dziecka, czyli: nie lubię, gdy odzywasz się niegrzecznie do siostry, zamiast: przestań tak mówić, jesteś ordynarny.
E. Napisz liścik
- słowo pisane nie podnosi głosu,
- można pisać „w imieniu” rzeczy, np.: lubię być sucha (na desce sedesowej), im bardziej humorystycznie, tym lepiej, np. „usycham z tęsknoty za dotykiem Twoich dłoni - Twoje mydło” (liścik umieszczony przy mydelniczce zamiast ciągłego zwracania uwagi, aby dziecko myło ręce), dodaj coś miłego, np.: kocham Cię lub życzę Ci miłego dnia.
Uwaga: liścik nie spełni swego zadania, a wręcz może zirytować, jeśli będzie jedynie zbiorem poleceń, np. „po przyjściu ze szkoły zrób zakupy, wyprowadź psa i weź się za lekcje. Tylko niczego nie zapomnij!"
Jednym z błędów popełnianych przez rodziców w kontaktach z dzieckiem jest niejasne, nieprecyzyjne formułowanie tego, czego faktycznie oczekujemy. Gdy dziecko słyszy „szykuj się do spania” to pewnie wtedy jakoś tam się szykuje (według własnego planu: jeszcze się bawi, jeszcze ogląda telewizję, czyta — szykuje się do spania). „Sprzątaj” — przekłada zabawki z jednej gromady na drugą — sprząta. Prawidłowy komunikat, taki jaki dziecko jest w stanie usłyszeć i zrozumieć, powinien brzmieć: „zależy mi, żebyś o 19:00 był w łóżku. Oczekuję od ciebie, że o 18:30 będziesz w łazience, wymyjesz się i przebierzesz w piżamę. Wolisz żebym ci przypomniała 5 minut wcześniej czy nastawić ci zegarek?”. „Zależy mi, aby książki leżały na półce, a klocki w pudełku.”
„Potrzebuję 10 minut ciszy. Wolisz cicho rysować w domu czy pójdziesz na podwórko?” Słowa, które bardzo służą formułowaniu tego typu komunikatów, to: OCZEKUJĘ OD CIEBIE, ZALEŻY MI, POTRZEBUJĘ.
Kilka przykładów niekorzystnych metod postępowania:
- Groźba — jeśli zrobisz to jeszcze raz, to... Stanowi swoiste wyzwanie dla dziecka, które będzie starało się przekroczyć zakaz, aby obronić swoją niezależność.
- Przekupstwo — jeśli zrobisz to (lub nie zrobisz czegoś), to... obietnica odpowiedniej nagrody. Jest to działanie niemoralne — tak bowiem traktowane nagrody są zwykłą łapówką. Wcale nie należy dziwić się dziecku, że z czasem będzie się ono targowało, szantażowało, żądało coraz większych korzyści za „grzeczne” zachowanie.
- Obietnice — dzieciom nie należy składać obietnic ani wymagać tego od nich. Jeśli rodzice muszą składać obietnice, to niejako przyznają, że ich słowom „bez obietnicy” nie można ufać. Wymuszanie zaś obietnic na dzieciach (np. że w przyszłości będą grzeczne) przypomina realizowanie czeku w banku, w którym nie mamy konta — dziecko na ten moment składa obietnicę, bo żądają tego rodzice, ale nie płynie ona z potrzeby serca.
- Krytyka, sarkazm – takie uwagi są atakiem, który budzi potrzebę kontrataku, i że ich komentarze uniemożliwiają porozumienie.
Z zachęcaniem dziecka do współpracy ściśle wiąże się sprawa odpowiedzialności, której od dzieci oczekujemy. Zbyt rzadko chyba w rodzinie rozważamy problem odpowiedzialności w kontekście s y s t e m u w a r t o ś c i. Wartości nie można przekazywać wydając polecenia „zrób to” albo „nie rób tamtego”. Są one przez dziecko przyswajane i stają się jego własnością tylko przez identyfikację z osobami, które kocha i szanuje, i dlatego stara się je naśladować. To, co mówicie do dziecka, czego go uczycie, samo w sobie nie czyni na nim jeszcze żadnego wrażenia. Wszystko, co sami czynicie, odzwierciedla się w dziecku. Zachęcanie dziecka do współpracy wiąże się z problemem stawiania dziecku OGRANICZEŃ.
Najczęściej, gdy chcemy ograniczyć niepożądane zachowanie dziecka (zmienić je na akceptowane przez nas), popełniamy kilka zasadniczych błędów:
- zwracamy dziecku uwagę w trakcie sprzeczki, w złości,
- restrykcje, które chcemy narzucić, często są chaotyczne, nieadekwatne, nierzadko obraźliwe,
- zapominamy, że dziecko nie jest w stanie w tym momencie słuchać (targają nim silne uczucia),
- stosujemy słowa, które raczej wzmacniają jego opór, niż skłaniają do porozumienia.
W takiej „rozmowie” obie strony prawie nie słuchają siebie nawzajem. Nie jest to też naprawdę rozmowa, ale dwa monologi — jeden składa się z krytyki i poleceń, drugi z zaprzeczeń, buntu lub próśb. Chcąc zdyscyplinować dziecko, należy uwzględnić jego uczucia — również zrozumieć i zaakceptować niechęć do ograniczeń (raczej trudno spodziewać się, aby bardzo cieszyły go zakazy).
Aby dzieci cię słuchały i aby do ciebie mówiły, warto pamiętać o kilku zasadach:
- mów, jakie odczucia wywołują w tobie zachowania drugiej osoby. Zaczynaj wypowiedź od informacji o swoich uczuciach, np. „Złoszczę się...”, „Denerwuje mnie…”,
- mów o konkretnych zachowaniach drugiej osoby, a nie o tym, jaka ona jest, np. „Złoszczę się, kiedy nie wyrzucasz papierków do kosza na śmieci.” zamiast „Jesteś bałaganiarzem.”,
- nie oceniaj i nie dawaj rad,
- unikaj uogólnień typu: „zawsze”, „każdy”, „wszyscy”,
- mów tylko o sprawach, na które rozmówca ma wpływ,
- mów stanowczo, ale łagodnie, w trybie oznajmującym, a nie rozkazującym,
- nigdy nie trać cierpliwości – to ostatni klucz, który otwiera drzwi.
Zadanie domowe: Zapisz, które pomysły dotyczące zachęcania dziecka do współpracy udało ci się zrealizować.
Opracowanie
Anna Pawłoś - psycholog
Aneta Jurczuk - pedagog
- Szczegóły
Granice w relacjach rodzinnych
- w zdrowych rodzinach istnieją rozsądne ograniczenia i czytelna struktura, a granice prywatności są szanowane,
- w niezdrowych rodzinach panuje chaos lub skrajna surowość.
Nakładanie ograniczeń i pilnowanie ich przestrzegania jest zadaniem rodziców. Dzieci natomiast nieustannie próbują te granice przekraczać.
Dzieci potrzebują zasad, które nadadzą ich życiu czytelną strukturę. Tylko taki rodzic, który jasno, czytelnie określa granice, zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa. Zakazy i nakazy uczą dzieci, jak żyć. Powstaje zamieszanie, gdy ich brak. Gdy zaś są zbyt sztywne i surowe, cierpi na tym zarówno dziecko, jak i dorosły - dziecko staje się buntownicze lub zalęknione.
Wychowanie powinno mieć na celu wykształcenie u dziecka zdrowych, mocnych, a zarazem elastycznych granic. Trudności, jakich w tym zakresie doświadcza wielu rodziców, wynikają między innymi z ich własnych kłopotów z określeniem własnych granic. Nie można niczym rządzić, jeśli człowiek nie nauczy się rządzenia samym sobą.
Zasady zapewniają poczucie bezpieczeństwa. Dzięki nim wiemy, czego się spodziewać. Mogą także pomóc w takim porozumiewaniu się z ludźmi, aby nie ranić siebie nawzajem. Aby móc dziecku określać granice, trzeba najpierw poznać swoje granice. Kiedy wiem, jakie mam granice, wiem też, za co jestem odpowiedzialny, a za co nie: jestem odpowiedzialny za siebie i w stosunku do innych, ale nie jestem odpowiedzialny za myśli i uczucia innych. Dziecko dopiero uczy się ustawiania granic, przestrzegania zasad i norm – najpierw od rodziców, potem do innych dorosłych – by móc w odpowiednim momencie swojego życia dokonywać świadomych wyborów w taki sposób, aby nie ranić siebie i innych.
Jak określać dziecku granice?
Krok pierwszy: słowa
1. Komunikat powinien dotyczyć zachowania dziecka – skoncentruj się na zachowaniu, a nie na postawie, uczuciach lub wartościach dziecka:
NIE
Zosiu, nie widzisz, że jestem zajęta?
TAK
Rozmawiam. Stukanie mi przeszkadza.
2. Bądź bezpośredni i konkretny – powiedz jasno i krótko, czego oczekujesz od dziecka, oraz w razie potrzeby, kiedy i jak ma wykonać określone zadanie:
NIE
Tylko nie wracaj zbyt późno!
TAK
Wróć na kolację o wpół do siódmej.
3. Dokładnie określaj konsekwencje.
NIE
Tylko nie jedź rowerem po ulicy, bo możesz
wpaść pod samochód!
TAK
Rowerem możesz jeździć po chodniku lub na podwórku. Inaczej schowam go w garażu.
4. Mów stanowczo, ale nie podnoś głosu. Nie bądź szorstki/a.
Opracowanie
Anna Pawłoś - psycholog
Aneta Jurczuk - pedagog
- Szczegóły
Ćwiczenia artykulacyjne i dykcyjne
PAMIĘTAJMY! Tylko wielokrotne powtarzanie zapewnia efektywność ćwiczeń!
Gimnastykę aparatu mowy rozpoczynamy od ćwiczeń najprostszych, stopniowo zwiększamy ich trudność.
Na początku możemy wykorzystać naturalne sytuacje:
Po posiłku pozwólmy dziecku wylizać talerz językiem (jak kotek). To ćwiczenie jest mało eleganckie, za to bardzo skutecznie gimnastykuje środkową część języka.
Po śniadaniu posmarujmy dziecku wargi miodem, kremem czekoladowym lub mlekiem w proszku i poprośmy, aby zlizało je dokładnie - jak miś czy kotek.
Kiedy dziecko ziewa, nie gańmy go, lecz poprośmy, aby ziewnęło jeszcze kilka razy, zasłaniając usta.
Jeśli dziecko dostało lizaka, zaproponujmy mu, aby lizało go, unosząc czubek języka ku górze.
Przy porannym i wieczornym myciu zębów zaproponujmy dziecku liczenie zębów lub witanie się z nimi w ten sposób, aby czubek języka dotknął każdego zęba osobno.
Podczas rysowania poprośmy dziecko, aby narysowało językiem kółko (dookoła warg) lub kreseczki (od jednego do drugiego kącika ust).
Dmuchanie na talerz z gorącą zupą, chuchanie na zmarznięte dłonie, cmokanie, żucie pokarmów, a także wystawianie języka - to doskonałe ćwiczenia aparatu artykulacyjnego.
Ćwiczenia z małymi dziećmi powinny mieć formę zabawy.
Skuteczną i atrakcyjną formą ćwiczeń aparatu mowy są zabawy fabularyzowane, w czasie których dzieci naśladują za pomocą warg i języka ruchy zwierząt czy różne czynności.
Ćwiczenia usprawniające wargi:
- Balonik ‒ nadymanie policzków, usta ściągnięte (dla urozmaicenia bawimy się w baloniki, które pękają przekłute palcami).
- Całuski ‒ usta układamy w „ciup” i cmokamy posyłając do siebie buziaki.
- Niejadek ‒ usta wciągamy w głąb jamy ustnej.
- Zmęczony konik ‒ parskanie wargami.
- Podwieczorek pieska ‒ chwytanie ustami drobnych cukierków, chrupek, kawałków skórki chleba, itp.
- Kto silniejszy? ‒ napinanie warg w pozycji rozciągniętej. Dwie osoby siedzące naprzeciw siebie trzymają ustami kartkę papieru i każda ciągnie w swoją stronę. Uwaga ‒ dajmy dziecku szansę wygrania zawodów.
- Rybka ‒ powolne otwieranie i zamykanie warg tworzących kształt koła, zęby „zamknięte”.
- Świnka ‒ wysuwanie obu warg do przodu, układanie ich w ryjek świnki.
- Wąsy ‒ wysuwanie warg jak przy wymawianiu u, położenie na górnej wardze słomki lub ołówka i próby jak najdłuższego utrzymania.
- Drzwi do domu ‒ buzia to domek krasnoludka, a wargi to drzwi do domku. Pokaż - jak wargi ściągnięte do przodu, otwierają się i zamykają.
- Straż pożarna ‒ wyraźne wymawianie samogłosek w parach: e o, i u, a u.
- Suszarka ‒ utrzymywanie przy pomocy warg słomki, wciąganie powietrza nosem, wydychanie przez słomkę na dłoń (odczuwanie ciepłego powietrza).
- Pojazdy ‒ naśladowanie poprzez wibrację warg warkotu motoru, helikoptera.itp.
Ćwiczenia usprawniające język (pionizacja):
Dotykamy palcem lub zimną łyżeczką podniebienia tuż za górnymi zębami, nazywając je zaczarowanym miejscem, parkingiem itp., w którym język (krasnoludek, samochód) powinien przebywać, gdy mamy zamkniętą buzię.
Przytrzymywanie czubkiem języka przy podniebieniu rodzynek, pastylek pudrowych, cukierków typu halls (z wgłębieniem w środku) itp.
- Zlizywanie kremu czekoladowego, mleka w proszku itp. z podniebienia przy szeroko otwartych ustach.
- Konik jedzie na przejażdżkę‒ naśladowanie konika (stukanie czubkiem języka o podniebienie, wydawanie przy tym charakterystycznego odgłosu kląskania).
- Winda‒ otwórz szeroko buzię, poruszaj językiem tak, jakby był windą ‒ raz do góry, raz do dołu.
- Karuzela ‒ dzieci bardzo lubią kręcić się w koło, twój język także. Włóż język między wargi a dziąsła i zakręć nim raz w prawą, raz w lewą stronę.
- Chomik‒ wypycha policzki jedzeniem, a ty pokaż jak można wypchnąć policzki językiem, raz z prawej raz z lewej strony.
- Malarz‒ maluje sufit dużym pędzlem. Pomaluj pędzlem (językiem) swoje podniebienie, zaczynając od zębów w stronę gardła.
- Młotek‒ wbijamy gwoździe w ścianę. Spróbuj zamienić język w młotek i uderzaj o dziąsła tuż za górnymi zębami, naśladując wbijanie gwoździa.
- Żyrafa ‒ ma długą szyję, wyciąga mocno szyję do góry. Otwórz szeroko usta ispróbuj wyciągnąć język do góry, najdalej jak potrafisz.
- Słoń‒ ma długą trąbę i potrafi nią wszędzie dosięgnąć. Ciekawe czy potrafisz dosięgnąć językiem do ostatniego zęba na górze i na dole, z prawej i lewej strony.
Ćwiczenia żuchwy:
- Zamykanie i otwieranie domku‒ szerokie otwieranie ust, jak przy wymawianiu głoski a, zęby są widoczne dzięki rozchylonym wargom.
- Grzebień‒ wysuwanie żuchwy, zakładanie i poruszanie dolnymi zębami po górnej wardze. Cofanie żuchwy, zakładanie i poruszanie górnymi zębami po dolnej wardze i brodzie.
- Krowa‒ naśladowanie przeżuwania.
- Guma do żucia‒ żucie gumy lub naśladowanie.
Ćwiczenia podniebienia miękkiego:
- Zmęczony piesek‒ język wysunięty z szeroko otwartych ust, wdychanie i wydychanie powietrza ustami.
- Chory krasnoludek‒ kaszlanie z językiem wysuniętym z ust.
- Balonik‒ nabieranie powietrza ustami, zatrzymanie w policzkach, następnie wypuszczanie nosem.
- Biedronka, parasol, sukienka, itp.‒ przysysanie kolorowych kółeczek poprzez wciąganie powietrza przez rurkę i przenoszenie na obrazek, np. biedronki…
- Śpioch‒ chrapanie na wdechu i wydechu.
Kukułka i kurka ‒ wymawianie sylab:
ku-ko, ku-ko,
uku-oko, uku-oko,
kuku-koko, kuku-koko.
Chory krasnoludek ‒ zabawa fabularyzowana
Krasnalek był chory i leżał w łóżeczku i przyszedł pan doktor
‒ Jak się masz krasnalku?
Krasnalek kaprysi, ziewa, nie chce jeść, nie chce pić. Chyba się przeziębił:
‒ Ziewa szeroko z opuszczoną nisko dolną szczęką: aaaaaaaaaa;
‒ Nie chce jeść i bardzo chudnie: wciąganie policzków;
‒ Kaszle: z wysuniętym na zewnątrz językiem;
‒ Chętnie ssie smoczek: naśladowanie odruchu ssania;
‒ Bardzo marudzi: mmmm (murmurando).
Wzywamy pogotowie, pogotowie jedzie: eo, eo, au, au, ay, ay, iu, iu,yu, yu
Pan doktor zaleca:
‒ Płukanie gardełka (gulgotanie);
‒ Połykanie pastylek (naśladowanie połykania);
‒ Oglądanie gardła w lusterku (podczas wymawiania samogłosek).
Krasnalek zmęczony zabiegami ziewa (szeroko), ziewa i usypia:
‒ Chrapie (na wdechu);
‒ Chrapie (na wydechu).
Budzi się. Będzie brał inhalacje:
‒ Zaciska na przemian dziurki nosa (w tym czasie oddycha wolną dziurką).
‒ Wdycha powietrze nosem - wydycha ustami.
Krasnalek czuje się już lepiej ‒ sprawdza czy gardło go jeszcze boli.
Trzyma ręką gardło i wymawia sylaby (przy szeroko otwartych ustach):
‒ ga go ge gu gy
‒ ka ko ke ku ky
‒ oko eke uku aku
‒ ago ego ugu ogo
‒ ga go ge gu gy
Zdrowy krasnoludek ma apetyt, zamyka usta i żuje coś smacznego (naśladowanie żucia). Po posiłku krasnal dostał czkawki:
‒ Ap-ap, op-op, up-up, ep-ep, yp-yp, ip-ip.
Kiedy czkawka minęła postanowił pobawić się kolorowymi skrawkami papieru, które zdmuchiwał z blatu stołu. Papierki frunęły daleko, bo krasnal dmuchając na nie mówił: pa, po, pe, pi, pu, py (moment zwarcia przy p przedłużyć).
Kiedy buzia mu się zmęczyła postanowił dmuchać na papierki przez nos.
Materiały z Internetu zebrała Z. Medecka